Strona 2 z 15

Re: High Frontier

: 14 gru 2010, 12:31
autor: mst
yosz pisze:Mst, Bogas: ale to w końcu to High Frontier to fajne jest czy nie? :twisted:
Fajne, bardzo fajne, takie fajne, że aż kupić warto. :twisted:


Bogas - jakby co to pamiętasz o mojej prowizji, nie?

Re: High Frontier

: 14 gru 2010, 12:37
autor: mst
A poważniej - IMHO w planszówkach b.fajne jest to, że różne rzeczy podobają się różnym graczom. Połączenie złożonego planowania z prostą losowością jest zdecydowanie nie dla mnie ale wielu innym graczom nie musi to przeszkadzać. :-)

Re: High Frontier

: 14 gru 2010, 12:47
autor: bogas
JB pisze:Taki skrot i uproszczenie mozna zastosowac w 95% albo i wiecej gier. Gdzie tylko wystepuje element losowy.
Nie zgodzę się. Jest mnóstwo gier z losowością, która nie determinuje rozgrywki, aż w takim stopniu. A i wiele gier totalnie losowych jestem w stanie zagrać, ale pod warunkiem, że trwają max 15 minut i wszyscy świetnie się przy nich bawimy, niezależnie czy wygrywamy czy przegrywamy, bo nie ma to w ogóle znaczenia. Stosowanie wspomnianych rozwiązań w grze, kobyle, molochu wręcz, który tyle czasu trwa ile trwa (i nie jest z założenia grą imprezową) jest dla mnie nie do zaakceptowania.
Mst. Gra sprzedana, pomimo moich ostrzeżeń. Rozliczymy się w piątek ;)

Re: High Frontier

: 14 gru 2010, 13:24
autor: JB
Ale z tego, co piszecie to nie losowosc determinuje wynik rozgrywki, tylko wolny wybor graczy - czy podejma ryzyko i zdadza sie na lut szczescia, czy jednak wybiora droge dluzszego rozwoju, ale bezpieczna.
W chyba niemal kazdej grze z elementem losowym mozna slaby wynik gry zrzucic na karb braku szczescia i udowodnic, ze przy innym rozkladzie kart/rzutow kostka/dociagania kosteczek/czegostam jeszcze mozna bylo te gre wygrac. Czy to bedzie RftG, czy TI3, czy TtA.

Re: High Frontier

: 14 gru 2010, 13:33
autor: sheva
Ale raczej w mało której grze jest wybór wolno bezpiecznie albo szybko ale ryzykownie. W większości gier los dotyka w podobny sposób wszystkich. Ja nie grałem ale jeśli wybieram powoli a trzech graczy na kostki to któremuś się uda. Jeśli tak to wszyscy gramy na kostki bo inaczej na pewno przegramy i tak oto lepiej jak mówi Bogas rzucić trzy razy przed grą zanotować wynik i wybrać coś innego.

Re: High Frontier

: 14 gru 2010, 13:49
autor: JB
E tam. Zarzadzanie ryzykiem w grach z elementem losowym nie jest rzadkoscia, a raczej codziennoscia. I rzadko los jest sprawiedliwy na tyle, by losowosc dotykala kazdego po rowno.

Wracajac do tematu. No coz, nie znam gry i wierze na slowo, ze tak to dziala. Ze wystarczy podjac decyzje, czy sie leci niedorobiona rakieta, rzucic kostka i wiadomo, czy sie wygralo, czy nie. Jesli tak faktycznie jest i chlopaki nic nie skracaja i nie upraszczaja (tylko co robili przez te 4 godziny?), to rzeczywiscie z gra jest cos nie tak.

Re: High Frontier

: 14 gru 2010, 13:55
autor: mst
W High Frontierze to niestety nie tylko kwestia lepszego lub gorszego wyniku. To także kwestia wbudowanych w mechanikę gigantycznych dłużyzn. Buduję rakietę planując jej lot i to jest fajne ale później ta rakieta leci i leci i leci, a jeśli w tym czasie przeciwnicy nadal budują swoje rakiety lub planują lot to moje kolejne tury trwają po 20 sekund, a ich po 20 (lub przynajmniej kilka ;-)) minut.

Re: High Frontier

: 14 gru 2010, 13:58
autor: mst
JB pisze:Jesli tak faktycznie jest i chlopaki nic nie skracaja i nie upraszczaja (tylko co robili przez te 4 godziny?), to rzeczywiscie z gra jest cos nie tak.
Ale co to znaczy: "nic nie skracają i nie upraszczają" ? :shock: Oczywiście, że skracamy i upraszczamy - przecież opisujemy SWOJE wrażenia z rozgrywki, a nie objaśnienia do reguł gry. :twisted:
JB pisze:Ze wystarczy podjac decyzje, czy sie leci niedorobiona rakieta, rzucic kostka i wiadomo, czy sie wygralo, czy nie.
Nie chodzi o to, że rakieta jest niedorobiona - po prostu przystosowana do innych zadań. Tego typu losowość jak w HF nie ma nic wspólnego z zarządzaniem ryzykiem.

Re: High Frontier

: 14 gru 2010, 14:14
autor: JB
Chodzi o skracanie i upraszczanie typu - wystarczy rzucic kostka przed gra. Czyli kategoryczne splaszczanie calej gry do jednego elementu, ktorego rownie dobrze moglo nie byc w innej sytuacji lub jego rezultat mogl sie pojawic w inny sposob.
Tak jak np. w Twilight Struggle mozna przegrac w sytuacji, kiedy zadecyduje ostatni rzut kostka.

Skoro rakieta jest przystosowana do czego innego i trzeba rzucic, czy doleciala do celu, to zdecydowanie sie na jej lot i znajomosc szans powodzenia w danej sytuacji jest zarzadzaniem ryzykiem.

Re: High Frontier

: 14 gru 2010, 14:31
autor: mst
W większości, także uznawanych za bardzo dobre, gier planszowych o wyniku przy wyrównanym poziomie przeciwników może zdecydować los. Może to robić jednak bardziej lub mniej subtelnie, w mniejszym lub większym stopniu, bardziej lub mniej pasując do reszty mechaniki.
Moim zdaniem w HF losowość jest bardzo źle wykorzystywana i odbiera mi prawie całą przyjemność z rozgrywki.
Żeby wyjaśnić Ci dlaczego w HF losowość nie ma nic wspólnego z zarządzaniem ryzykiem musiałbym wyjaśnić Ci większość reguł i omówić planszę. Losowość pojawia się w HF w wielu miejscach i w różny sposób wpływa na rozgrywkę. Natomiast ocena gry zapewne wiąże się z oczekiwaniami wobec tego typy rozrywki. :-)

Re: High Frontier

: 14 gru 2010, 17:08
autor: wis
Cześć,

nam chyba po prostu nie odpowiadają gry, w których Twoje decyzje mają mniejszy/porównywalny wpływ na grę niż kostka. Zgadzam się z Bogasem, że są gry, gdzie może to być akceptowalne i nie przeszkadzać. Jeśli jednak gra po trzech godzinach niezłego mielenia mózgiem sprowadza się do schematu - "przesuń rakietę i rzuć kostką na odkrycie", to zaczyna przypominać grę dla przedszkolaków, a nie takich wkrótce-emerytów, jak Mst czy Bogas.

Może ta gra chodzi lepiej przy większej ilości graczy (ciaśniej, większy nacisk na wyścig), może wojny i pominięte przez nas zasady (polityka z dodatku) coś by zmieniły - czas rozgrywki na pewno:). My się już tego raczej nie dowiemy, bo wrażenie z gry było "autor ukradł nam piątkowy wieczór".

Pozdrawiam
Wis

Re: High Frontier

: 14 gru 2010, 17:33
autor: melee
Tak z ciekawości - czemu graliście z dodatkiem? Czytaliście wcześniej, że coś poprawia? Czy też mówiąc wprost z góry uznaliście, że zagracie w to raz w życiu, więc można przy okazji zaliczyć dodatek :wink:

Re: High Frontier

: 14 gru 2010, 18:14
autor: mst
Gdybyśmy zakładali, że gra nie będzie warta powtórzenia to nie zagralibyśmy w ogóle. W sumie przy tłumaczeniu reguł Bogas wspomniał, że to chyba nie jest najlepszy pomysł żeby grać z dodatkiem ale sądzę, że gra bez dodatku nie byłaby wcale lepsza. :-)

Re: High Frontier

: 15 gru 2010, 08:59
autor: Ezechiel
Żeby wyjaśnić Ci dlaczego w HF losowość nie ma nic wspólnego z zarządzaniem ryzykiem musiałbym wyjaśnić Ci większość reguł i omówić planszę.
Czy korzystaliście z łazików (element wyposażenia pozwalający rzucić dwa razy na badanie - startuje z nim ONZ) lub laserów górniczych / spektrometrów (raygun - rzucasz po razie, ale za to na kilka miejsc jednocześnie - startują z nim Japończycy)?

Oba elementy wyposażenia służą właśnie do kontrolowania losowości.
Jeśli jednak gra po trzech godzinach niezłego mielenia mózgiem sprowadza się do schematu - "przesuń rakietę i rzuć kostką na odkrycie", to zaczyna przypominać grę dla przedszkolaków, a nie takich wkrótce-emerytów, jak Mst czy Bogas.
Patrzysz z punktu widzenia eurogracza, gdzie partia ma być pojedynkiem mózgów. Mam wrażenie, że do HF trzeba przyłożyć miarę gier wojennych - gdzie los bywa istotny, a w grze istotniejsza jest narracja tworzona przez partię.

Oczywiście nie ma w tym nic złego - ale ja siadając do HF mam świadomość tego, że ryzyko w kosmosie istnieje i wybuchające rakiety / marne poszukiwania są jego elementem.

Re: High Frontier

: 15 gru 2010, 09:12
autor: mastermind
Nie znam zasad ale czy nie dałoby się w prosty sposób ujarzmić losowości przez zestaw 18/36 kart z wartościami 1-6?

Gra wizualnie i tematycznie mi się bardzo podoba ale po takich recenzjach entuzjazm spadł do 0 :(

Re: High Frontier

: 15 gru 2010, 09:39
autor: bogas
Ezechiel pisze:
Jeśli jednak gra po trzech godzinach niezłego mielenia mózgiem sprowadza się do schematu - "przesuń rakietę i rzuć kostką na odkrycie", to zaczyna przypominać grę dla przedszkolaków, a nie takich wkrótce-emerytów, jak Mst czy Bogas.
Patrzysz z punktu widzenia eurogracza, gdzie partia ma być pojedynkiem mózgów. Mam wrażenie, że do HF trzeba przyłożyć miarę gier wojennych - gdzie los bywa istotny, a w grze istotniejsza jest narracja tworzona przez partię.

Oczywiście nie ma w tym nic złego - ale ja siadając do HF mam świadomość tego, że ryzyko w kosmosie istnieje i wybuchające rakiety / marne poszukiwania są jego elementem.
Z takim nastawieniem problemu nie ma. Ja w takie gry nie gram, bo nie chcę tracić kilku godziny żeby o wyniku zadecydowały rzuty k6, a tak jest w przypadku High Frontiera.

Re: High Frontier

: 15 gru 2010, 09:58
autor: mst
Ezechiel pisze:
Żeby wyjaśnić Ci dlaczego w HF losowość nie ma nic wspólnego z zarządzaniem ryzykiem musiałbym wyjaśnić Ci większość reguł i omówić planszę.
Czy korzystaliście z łazików (element wyposażenia pozwalający rzucić dwa razy na badanie - startuje z nim ONZ) lub laserów górniczych / spektrometrów (raygun - rzucasz po razie, ale za to na kilka miejsc jednocześnie - startują z nim Japończycy)?

Oba elementy wyposażenia służą właśnie do kontrolowania losowości.
Tak, ale to bardzo słaby sposób na kontrolowanie losowości jeśli niektórzy gracze mają do niego łatwiejszy dostęp uzyskany w losowy sposób. :P

Re: High Frontier

: 02 sty 2011, 09:04
autor: Ezechiel
Testowałem wariant solo, wyszło nieźle. Relację ze zdjęciami i komentarzem znajdziecie tutaj.

Re: High Frontier

: 28 lis 2013, 21:53
autor: Christoforos
Stary wątek, ale nowa recenzja. Zachęcam do lektury
http://www.boardtime.pl/2013/11/high-fr ... osmos.html

Re: High Frontier

: 14 lip 2015, 12:11
autor: misioooo
Nekrocośtam uprawiam - gra powraca w kolejnej odsłonie:
https://www.kickstarter.com/projects/hi ... escription
Ktoś może testował np. na Vassalu? Ponoć już druga edycja zmieniła bardzo dużo, a 3cia ma jeszcze bardziej uczynić tę grę przystępną dla "zwykłych geeków" (a nie tylko dla geekowych geeko geeków).

Re: High Frontier

: 18 kwie 2016, 13:48
autor: misioooo
Wydawca gry z KS niestety marketingowo i komunikacyjnie chyba umarł... Ale coś się tam dzieje :)
Ja się podzielę z Wami manualami, jakie kilka dni temu zostały udostępnione. W zasadzie to bardzo ładnie obrobione "living rules", ale z października 2015... Cóż, nie da się na już aktualnych obrobić i poukładać! Mi się te 4 książeczki podobają. Zwłaszcza "Quick Start" fajnie napisana - takie walkthrough na zasadzie "zrób to, potem tamto" i zasady wyjaśniane w trakcie. "Tylko" 26 stron :) Reszta książeczek to już grubaśne kobyły wymagające nieco więcej od czytającego/grającego.

KLIK - gdrive

Takie wstawki są fajne:
Note about acronyms: You probably figured out by now that since
LEO stands for “low Earth orbit,” then that space above it labeled
HEO probably stands for “high Earth orbit,” right? Wrong! HEO stands
for Highly Eccentric Orbit. “But what does that mean, and how was I
expected to know that?” you ask. In space, nobody can hear you whine.

Re: High Frontier

: 17 maja 2016, 15:06
autor: misioooo
Fajną stronę znalazłem opisującą rakiety, napędy, statki kosmiczne etc...
Nadal oczekując na grę - zgłębiam tajniki budowy rakiet :)
Bardzo wiele ilustracji i opisów na tej stronie odnosi się do kart z High Frontier :) Czyli, że Phil Eklund nie kłamał tworząc te karty - przedstawiają/bazują na istniejących (choćby w teorii) technologiach.
Polecam lekturę:
KLIK

Na dole strony jest "spis treści" i linki do innych artykułów.

Re: High Frontier

: 17 maja 2016, 16:25
autor: Zet
To chyba jedyna gra, która mnie jednocześnie zachwyca i przeraża. Póki co wygrywa to drugie.

Re: High Frontier

: 17 maja 2016, 16:57
autor: misioooo
Zet, nie ma czego się bać :) To tylko karton. Zaczynasz grać w wersji podstawowej (nawet rahdo zrobił runthrough) i potem sobie możesz dokładać kolejne zasady/moduły wedle uznania.

Re: High Frontier

: 18 maja 2016, 23:17
autor: pinata
Zet pisze:To chyba jedyna gra, która mnie jednocześnie zachwyca i przeraża. Póki co wygrywa to drugie.
Ciężar wersji podstawowej określiłbym najwyżej jako "nieco powyżej średniej". Na pewno nie nazwałbym jej "ciężkim euro".

Za aurę złożoności, którą gra zdaje się roztaczać, odpowiada klimatyczna otoczka. Naukowa terminologia jest jednak tylko przykrywką dla prostych mechanizmów (np.: tajemniczo brzmiący "manewr transferowy Hohmanna" jest zmianą kierunku ruchu po planszy, dzięki zużyciu pewnej ilości zasobów).

Do gry śmiało mogą więc siadać normalni gracze - it's not rocket science.

Niestety nie posiadam dodatku, który pozwala na grę zaawansowaną. Dlatego czekam na wydanie trzeciej edycji (pozbywając się jednocześnie drugiej), zawierającej elementy pozwalające na utrudnienie rozgrywki.